0 Flares 0 Flares ×

Czytanie ulotek jest dla mięczaków? Guzik prawda! Kto próbował kiedyś przeczytać ulotkę dołączoną do leku od deski do deski, ten wie, że to wyzwanie tylko dla prawdziwych twardzieli.

Po pierwsze, trzeba przebrnąć przez dużą ilość medycznego tekstu nie zawsze pisanego zrozumiałym dla zwykłego zjadacza chleba językiem. Niezbędna jest więc wytrwałość. Po drugie, tekst pisany maczkiem często ciężko przeczytać bez włożenia na nos okularów. Duża część śmiałków odpada już na tym etapie, w końcu nie zawsze okulary mamy pod ręką… I po trzecie (najważniejsze), nie wszyscy mamy tyle odwagi, żeby przestudiować punkt „Działania niepożądane”. Ilość (i rodzaj) wymienionych w nim skutków ubocznych po prostu mrozi krew w żyłach.

Dlaczego trzeba czytać ulotki leków? Bo to klucz do skutecznej terapii – szczególnie w przypadku leków OTC, które kupujemy w aptece bez recepty. Kiedy lekarz przepisuje nam specyfik na receptę, to on informuje o dawkowaniu, działaniach niepożądanych i interakcjach. Gdy kupujemy lek OTC, sami musimy o siebie zadbać – i w tym ma nam pomóc ulotka.

Jak czytać ulotkę? Jest w niej kilka punktów, do których powinniśmy się bezwzględnie stosować. Dawkowanie leku – z tym zapisem nie dyskutujemy. Zmiana dawek leku może prowadzić do tego, że specyfik nie zadziała wcale (bo dawka będzie za niska) lub, co gorsza, dawka będzie za wysoka i pojawią się niebezpieczne działania toksyczne. Kobiety w ciąży lub karmiące piersią powinny obowiązkowo przeczytać, czy lek nie będzie miał szkodliwego działania na płód/dziecko. Tu też niczego nie wolno bagatelizować – w końcu chodzi o zdrowie dwóch istot, a nie tylko jednej.  Kolejny „must read” – tym razem dla zmotoryzowanych. Jeśli po zażyciu leku macie zamiar wsiąść do auta, na rower, wózek widłowy lub inny pojazd sprawdźcie czy jego przyjęcie nie spowoduje u was senności i spowolnienia reakcji. O wypadek wtedy nietrudno… Zdecydowanie nie wolno też lekceważyć zawartości punktu „Interakcje”. Tam znajdziecie informacje o tym, czy lek, który chcecie przyjmować nie zmienia działania innych stosowanych przez was preparatów. Wydaje się błahe? Nic bardziej mylnego! Dla przykładu: przyjmujecie lek X, który zmniejsza krzepliwość krwi (np. Sintrom, Acenokumarol, Warfin). Dokupujecie lek Y (np. antybiotyk, tj. Klacid, Biofuroksym lub Ciprinol), który potęguje działanie preparatu X. Tego niestety nie wiecie, bo nie przeczytaliście ulotki, więc przyjmujecie oba leki, krzepliwość krwi spada bardziej niż powinna, a w efekcie może wystąpić krwawienie (nawet bardzo poważne), co grozi nawet śmiercią.

W ulotce jest też akapit, do którego należy podchodzić z pewnym dystansem. To wspomniane już wyżej „Działania niepożądane”. Pamiętajcie, że wymienione tam przypadłości nie muszą wystąpić u Was. Wręcz przeciwnie, prawdopodobieństwo pojawienia się niektórych graniczy z zerem, np. rozwój wrzodów żołądka po jednej tabletce aspiryny.

Nie taka ulotka straszna jak ją malują? Jeśli będziemy wiedzieć co naprawdę wziąć sobie do serca, czytanie ulotek z pewnością poprawi skuteczność i bezpieczeństwa naszego leczenia. W razie gdyby przestudiowanie tego dokumentu jednak Was przerosło lub przysporzyło wątpliwości jest ratunek – zawsze możecie zwrócić się o pomoc do lekarza lub farmaceuty.